Borelioza – co to jest?

Borelioza, zwana także krętkowicą kleszczową, została odkryta w latach 70. XX wieku. W literaturze medycznej pojawiła się dopiero w 1982 roku. Jest groźną chorobą, a może zarazić się nią każdy, kto zostanie ugryziony przez kleszcza.

Miasteczko Old Lyme w stanie Connecticut w USA otaczają podmokłe łąki i porośnięte lasami pagórki. W latach 70. XX wieku w Old Lyme mieszkało ok. 7 tysięcy osób. Na początku lata 1975 roku miasteczko nawiedziła dziwna choroba.

Pierwsza alarm podniosła Polly Murray, matka czwórki dzieci. Polly bardzo cierpiała, ale żaden z lekarzy nie był w stanie ustalić, na co choruje. Kobieta miała bowiem wiele objawów - raz czuła się tak słabo, że nie była w stanie zrobić kroku, innym razem bolała ją głowa, brzuch lub oczy. Czasami traciła głos. Do tego tak bardzo puchły jej kolana, że chodząc musiała wspierać się o kulę. Niebawem podobne objawy pojawiły się u dzieci Polly. Miejscowi lekarze stwierdzili zapalenia stawów. Ale wkrótce na „spuchnięte kolana” zaczęły skarżyć się też inne dzieci. Jedna z mieszkanek Lyme - Judy Mensch, doliczyła się aż 12 cierpiących osób! Obie kobiety postanowiły więc działać. Nie zgadzały się bowiem z diagnozą miejscowego lekarz, że to reumatyzm, bo przecież reumatyzm to schorzenie przede wszystkim ludzi starszych, a w ich miasteczku chorują głownie dzieciaki. Co więcej, reumatyzm nie jest zakaźny, skąd więc tyle zachorowań? I to w dodatku u progu lata, a wiadomo, że kości i stawy bolą przede wszystkim jesienią! Sprawą zainteresowały Centrum Kontroli Chorób (CDC). Do Old Lyme pojechał reumatolog, dr Allen Steere. I to on odkrył nową chorobę, wywołaną ugryzieniami, a nazwał ją Lyme disease (choroba z Lyme).

Podejrzenie padło na kleszcze. Ich ukąszenia zdarzały się i wcześniej, kleszczy pozbywano się przypalając je zapałką lub smarując lakierem do paznokci, ale musiało minąć sześć lat, gdy zebrano je i wysłano do Laboratorium Biologicznego Gór Skalistych. Tam biolog, pochodzący ze Szwajcarii dr Willy Burgdorfer odkrył w żołądkach kleszczy nieznaną jeszcze bakterię, należącą do typu krętków. Uznał, że jest ona odpowiedzialna za dziwną chorobę nękającą Old Lyme. W 1982 roku w magazynie „Science” ukazał się artykuł jego autorstwa, przedstawiający wyniki badań. Bakteria w kształcie korkociągu nazwana została Borellia burgdorferi (od nazwiska odkrywcy bakterii), a choroba zwana boreliozą na stałe weszła do słownika medycznego.

Ale pojedyncze przypadki opisujące skutki ugryzienia przez kleszcze pojawiały się już na początku XX wieku. W 1909 roku szwedzki dermatolog Arvid Afzelius stwierdził zależność między występowaniem rumienia wędrującego, a ukąszeniem kleszcza. Trzynaście lat później Charles Garin oraz A. Bujadoux opisali neuroboreliozę - jedną z postaci boreliozy. Trzeba było jednak epidemii. Sama zaś nazwa bakterii ,,Borrelia” pochodzi od nazwiska strasburskiego bakteriologa Amedee Borrela. Naukowiec odkrył ją w 1905 roku.

Choć choroba jest już opisana, nadal nie wiadomo, skąd się wzięła. Istnieje na ten temat wiele teorii. Jedna z nich mówi, że tak naprawdę to stara choroba, której jednak istnienia sobie nie uświadamiano. Zwolennicy tej tezy wskazują na odkrycie wyschniętych kleszczy na lisach, które wypchano w 1854 roku i przechowywano w muzeum w Austrii. Dwa zakonserwowane kleszcze zawierały ślady DNA borelii. Podobne ślady znaleziono także w uszach myszaków z Massachussetts z roku 1894.

Inni twierdzą, że groźne bakterie są mutacją i odpowiedzią natury na wytyczoną im przez człowieka wojnę antybiotykową. Są też i tacy, którzy uważają, że borelioza została stworzona przez nazistów jako broń biologiczna. Podobno niemieccy eksperci mieli zostać uprowadzeni do Ameryki w ramach tajnej operacji ( Operation Paperclip) i umieszczeni na wyspie Plumb Island, oddalonej od Lyme zaledwie o dziewięć mil. Tam w latach 50. XX wieku zarażali kleszcze, które miały być zrzucane na Rosjan lub na Kubę. Niestety, w laboratorium doszło do awarii i kleszcze wydostały się na zewnątrz. A że na wyspie regularnie odpoczywają ptaki wędrowne, ciąg dalszy jest znany.

Niektórzy uważają, że borelioza jest wynikiem ingerencji człowieka w ekosystem i zachwiania naturalnej równowagi przyrody. Dr Dietrich Klinghardt przypuszcza, że w skutek efektu cieplarnianego, gwałtownie wzrasta liczba owadów kłujących i pasożytów zdolnych do przenoszenia choroby.

Są też i tacy, którzy uważają, że borelioza to inwazja kosmitów, którzy wykorzystują krętki, aby dostać się do naszych ciał i umysłów.

Gdzie najczęściej choruje się na boreliozę?

Na boreliozę najczęściej zapadają mieszkańcy wschodniego wybrzeża USA i Europy Środkowej, a także Skandynawii i Rosji. Kiedy w 1982 r. w Stanach Zjednoczonych rozpoczęto monitorowanie choroby, odnotowano 491 przypadków. W samym tylko 2004 r. – niecałe 20 tys. Według WHO regionem endemicznego występowania boreliozy jest jednak Europa. Co roku obserwuje się tu aż 60 tys. przypadków boreliozy.

W Polsce liczba zachorowań zarejestrowanych przez Państwowy Zakład Higieny w roku 2011 wynosiła 9159, co oznacza, że choroba ujawnia się u 24 na 100 tys. mieszkańców rocznie. Ale jak przyznają specjaliści, chorych może być nawet cztery razy więcej, bo borelioza jest w naszym kraju zbyt rzadko rozpoznawana i zgłaszana do służb sanitarno-epidemiologicznych. Cały obszar Polski uznawany jest za endemiczny, co oznacza, że nie ma bezpiecznego miejsca, w którym kleszcze nie są zarażone bakterią boreliozy, a brak przypadków tej choroby na tych terenach oznacza, że nie jest ona tam rozpoznawana. Najwięcej boreliozy rozpoznaje się w województwie podlaskim - w 2010 roku odnotowano 904 przypadki. W ostatnich latach wyraźny wzrost liczby zachorowań odnotowano na południu kraju, w roku 2010 w województwach śląskim zarejestrowano 1522, w małopolskim 767, a w podkarpackim 673.

Większość przypadków boreliozy jest notowana między 1 maja a 30 listopada. Szczyt - 80 proc. zachorowań występuje w czerwcu i lipcu.